Tymi transferami żyją kibice w Ekstraklasie

16 lipca 2011, 15:42

Transferowa karuzela kręci się w najlepsze. Kibice śledzą informacje prasowe, a klubowi skarbnicy zacierają ręce. Coraz częściej również polskie drużyny pozwalają sobie na transferowe szaleństwo i ściągają gwiazdy z prawdziwego zdarzenia. O kim szczególnie głośno w tym okienku transferowym?

1. Adrian Mierzejewski (z Polonii Warszawa do Trabzonsporu)
Józef Wojciechowski zagrał va banque. Na początek negocjacji rzucił Turkom 8 mln euro za swojego pomocnika, a na łamach prasy odżegnywał się od jego sprzedaży. Turcy okazali się twardymi negocjatorami: cena poszybowała w dół, ale nie na tyle, żeby nie być rekordową w historii polskiej ligi. 5,25 mln euro to roczny budżet dobrego polskiego klubu. Ale w ostatnich dniach pojawił się problem. Prezes tureckiego klubu popadł w kłopoty za grzeszki z przeszłości i Polonia martwi się, czy dostanie należne jej pieniądze.

2. Mateusz Klich (z Cracovii do VfL Wolfsburg)
Dawno już minęły czasy, kiedy polscy piłkarze rządzili w Bundeslidze. Borussia Dortmund jest wyjątkiem, który potwierdza regułę. Ale to okno transferowe może to częściowo zmienić. Felix Magath, dotychczas znany z antypatii w stosunku do Polaków, ściągnął utalentowanego rozgrywającego Cracovii do Wolfsburga. Już na samym początku przygotowań Klich odczuł twardą rękę Magatha. Ale ten lubi stawiać na młodzież, co pokazał w Schalke, i przed świeżo upieczonym reprezentantem Polski staje ogromna szansa na pokazanie swoich umiejętności w Bundeslidze. Cieszy się też Cracovia, która pokwitowała 1,5 mln euro.

3. Artur Sobiech (z Polonii do Hannoveru)
Wydawało się, że ten utalentowany napastnik spędzi jesień ścigając się po schodach budynku klubowego Polonii z Danielem Kokosińskim. Powód? Sobiech nie zgodził się na zamrożenie 20 procent należnych mu pieniędzy, które odzyskałby, gdyby klub zdobył co najmniej drugie miejsce w lidze na koniec sezonu. Józef Wojciechowski zapowiedział, że nie będzie tolerował niesubordynacji. Powstała patowa sytuacja, na której skorzystał Hannover. Za niewiele ponad 1 mln euro ściągnął utalentowanego napastnika. Czołowy zespół Bundesligi wykorzystał okazję, ale... Okazało się, że Sobiechowi odmówiło posłuszeństwa kolano. Teraz będzie pauzował do końca sierpnia i oczekiwanie na debiut w lidze niemieckiej przedłuży się.

4. Kamil Kosowski (z APOEL-u Nikozja do GKS Bełchatów)
Jeśli układalibyśmy dziesiątkę najbardziej zaskakujących transferów tego lata, przyjście Kosowskiego do Bełchatowa wygrałoby bezapelacyjnie. "Kosa" miał zostać na Wyspie Afrodyty, ale problemy osobiste skłoniły go do nieoczekiwanej zmiany decyzji. Na Cyprze przeżywał prawdziwą huśtawkę nastrojów. Najpierw ściągany do Nikozji w roli gwiazdy, później wylądował w rezerwach, bo nie chciał zgodzić się na obniżenie zarobków, ale później wrócił do łask. Kiedy wydawało się, że w nowym sezonie znowu będzie błyszczał, on pojawił się w Bełchatowie, który przez wielu ekspertów miał być pewnym kandydatem do spadku.

5. Danijel Ljuboja (z OGC Nice do Legii Warszawa)
Polska liga nie narzeka na nadmiar gwiazd. Szczególnie takich gwiazd jak Serb, który zdążył posmakować gry na najwyższym poziomie. To piłkarz, który potrafił strzelić szesnaście goli w lidze francuskiej. Na jego niekorzyść przemawia fakt, że było to jedenaście lat temu. Po drodze miał sporo problemów, m.in. gdy odsyłano go do rezerw Wolfsburga. W ostatnich latach we Francji w Grenoble i Nice był podstawowym graczem. Teraz do trafia do Legii. Kibice mają nadzieję, że będzie to w końcu długo wyczekiwany piłkarz przez duże P.

6. Ivica Iliev (z Partizana Belgrad do Wisły Kraków)
Do Polski rzadko trafia król strzelców ligi zagranicznej. Jeśli już, jest to gracz pokroju Maycona z Jagiellonii, który królował na Białorusi. Tym razem Wisła ściągnęła najlepszego snajpera ligi serbskiej. Gra w Partizanie i rywalizacja z takim klubem jak Crvena Zvezda Belgrad to świetna wizytówka. Tym bardziej, że Iliev sięgnął po koronę, nie będąc napastnikiem, tylko skrzydłowym. Serb wygrał z Partizanem wszystko, łącznie z grą w Lidze Mistrzów, i teraz powalczy o nią z Wisłą. Ostrzeżenie: Iliev przez sześć lat grał już za granicą i przez ten czas strzelił zaledwie jedenaście goli. Teraz będzie inaczej?

7. Andrzej Niedzielan (z Korony Kielce do Cracovii)
Prawdziwy paradoks na ekstraklasowym rynku transferowym. Czołowy strzelec ligi, były reprezentant Polski stał się piłkarzem niechcianym w Koronie. Powód? Zbyt wysokie zarobki. Zawodnik ruszył na poszukiwanie klubu. Najbardziej konkretna była Cracovia, która cudem uniknęła spadku. Teraz cel jest inny: walka o puchary. "Wtorek" znów będzie miał okazję pokazać swoje nieprzeciętne umiejętności.

8. Johan Voskamp (ze Sparty Rotterdam do Śląska Wrocław)
Kolejny król strzelców w polskiej Ekstraklasie. Tym razem Holender, który na zapleczu Eredivisie strzelił 29 goli, a w jednym meczu potrafił osiem razy skierować piłkę do bramki rywali. W dwóch poprzednich latach strzelił łącznie 51 bramek. Kibice podchodzili z pewną dozą nieufności do nowego nabytku, bo wszystko wydawało się zbyt piękne. Ale Holender już w debiucie dwie minuty po wejściu na murawę strzelił zwycięskiego gola przeciw Dundee. Strach pomyśleć, jaki będzie miał dorobek bramkowy, jeśli zacznie być wystawiany od początku...

9. Michał Żewłakow (z Ankaragucu do Legii Warszawa)
Po ostatnich sparingach wraca pytanie: czy Franciszek Smuda nie miał racji, rezygnując z doświadczonego obrońcy. Bo Żewłakow jest nadzwyczaj regularny: już dwukrotnie trafił do siatki, tyle, że własnej. Legia ściągnęła go jako wolnego zawodnika, bo obrońca uciekł z Turcji, gdy klub nie kwapił się z płaceniem mu. Najbliższe miesiące pokażą, czy będzie równie skuteczny w Ekstraklasie.

10. Marcin Baszczyński (z Atromitosu do Polonii)
Gdy Polska żyła konfliktem na linii rząd - kibice, Baszczyński przeżył prawdziwy horror związany z fanami. Podczas finału Pucharu Grecji tak mu się dali we znaki, a dodatkowo sędzia był dwunastym graczem AEK Ateny, że "Baszczu" postanowił spakować się i wrócić do Polski. Rozczarowany Grecją znalazł bezpieczną przystań w Polonii Warszawa, mimo że interesowała się nim Wisła Kraków. Wkrótce przekona się, czy Józef Wojciechowski jest równie porywczy jak greccy działacze. Oby nie dowiedział się o tym jako gracz Klubu Kokosa (patrz - Artur Sobiech).

Ekstraklasa. Poprzednie informacje:

Sandomierski zdecydowany, kluby się dogadają?

Transfer Grzegorza Sandomierskiego do Evertonu jest coraz bliżej realizacji. Młody bramkarz dogadał się z angielskim klubem. Teraz to samo musi uczynić Jagiellonia Białystok. czytaj dalej »

Bohater Śląska o połowę tańszy

Johan Voskamp według wstępnych informacji miał kosztować Śląsk Wrocław aż 600 tysięcy euro. Jednak okazuje się, że ta kwota jest znacznie niższa. czytaj dalej »

Żewłakow: Chcę zdobyć mistrzostwo Polski

Michał Żewłakow wrócił do Polski po 13 latach gry w klubach zagranicznych. Doświadczony obrońca liczy na zdobycie mistrzostwa z Legią Warszawa. czytaj dalej »

 

Dodaj swój komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy użytkowników, które są ich indywidualnymi opiniami. Wpisy naruszające regulamin mogą być usuwane przez moderatorów.